poniedziałek, 10 września 2012

dalej.

wracam. waga w miare bez zmian. są wachania ale zawsze w koncu konczy sie na 62.
przekletych 62....
matka domyslila sie o Mii. nie wiem czy mam sie cieszyc. z jednej strony wreszcie moge zaczac sie leczyc, licze na prozac - bez niego nie dam rady.
ale z drugiej strony nie moge teraz rzygac. boje sie ze przytyje. nie umiem juz bez tego zyc.

nie wiem czy chce z tym konczyc. jestem psychiczna wiem. ale to daje taka ulge. nie wiem czy sobie poradze w zyciu. boje sie. bulimia daje mi poczucie bezpieczenstwa.

tak bardzo jestem nienoramlna. tak bardzo GO kocham..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz