czwartek, 13 września 2012
oczekiwanie.
czekam na październik. chce tabletki szczescia. do tego czasu jakos przezyje i postaram sie utrzymac wage (i nie tyc!). a potem zaczne prawdziwe odchudzanie!!!
i uda mi sie.
wszystko zalezy od jednej recepty.
chyba sie zaczne modlic zeby mi ja przepisal ;p
chcę GO!
i uda mi sie.
wszystko zalezy od jednej recepty.
chyba sie zaczne modlic zeby mi ja przepisal ;p
poniedziałek, 10 września 2012
dalej.
wracam. waga w miare bez zmian. są wachania ale zawsze w koncu konczy sie na 62.
przekletych 62....
matka domyslila sie o Mii. nie wiem czy mam sie cieszyc. z jednej strony wreszcie moge zaczac sie leczyc, licze na prozac - bez niego nie dam rady.
ale z drugiej strony nie moge teraz rzygac. boje sie ze przytyje.nie umiem juz bez tego zyc.
nie wiem czy chce z tym konczyc. jestem psychiczna wiem. ale to daje taka ulge. nie wiem czy sobie poradze w zyciu. boje sie. bulimia daje mi poczucie bezpieczenstwa.
tak bardzo jestem nienoramlna. tak bardzo GO kocham..
przekletych 62....
matka domyslila sie o Mii. nie wiem czy mam sie cieszyc. z jednej strony wreszcie moge zaczac sie leczyc, licze na prozac - bez niego nie dam rady.
ale z drugiej strony nie moge teraz rzygac. boje sie ze przytyje.
nie wiem czy chce z tym konczyc. jestem psychiczna wiem. ale to daje taka ulge. nie wiem czy sobie poradze w zyciu. boje sie. bulimia daje mi poczucie bezpieczenstwa.
tak bardzo jestem nienoramlna. tak bardzo GO kocham..
wtorek, 17 lipca 2012
62.2
Kolejny taki sam dzień.
Niczym się nie różniący od pozostałych od ostatnich dwóch tygodni.
Siedze w domu. Jem. Wymiotuje.
Bez żadnych uczuć, nie ma u mnie miejsca na radość ani smutek.
Nikt nie słyszy mojego śmiechu ani nie widzi moich łez.
Chyba już nie potrafię czuć.
Po prostu jestem. Nic nie wnoszę, nic nie zabieram.
Waga stanęła w miejscu.
Może jutro drgnie.
Chcę wreszcie zejść poniżej 60 !
Gdyby dało się po prostu nie jeść. Wynaleźć jakieś tabletki na głód żeby odżywiały organizm i zaprzestać produkowania jedzenia.
Życie byłoby takie proste !
poniedziałek, 16 lipca 2012
62.3
Nienawidze mojej matki..
Dzień był piękny, bulimia zapukała do mnie tylko 2 razy (co jak na mnie jest wyjątkowym sukcesem), popołudnie spędziłam z dziewczynami na kawie, wypaliłam kilka fajek (!) i wróciłam do domu naładowana pozytywną energią.
Ale ona musiała wszystko popsuć. Jak zwykle. Czasami myśle, że to wszystko przez nią. Wystarczy tylko jedno zdanie jak np.: "zawsze wszystko psujesz" i od razu mam ochotę uciec z tego domu, upić się albo zjeść pół lodówki a potem wszystko zwymiotować. Na złość jej.
"Bliscy" ranią najbardziej...
Poza tym ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że kiedy idę ulicą wszyscy na mnie patrzą i WIEDZĄ. Jakbym miała to wypisane na twarzy. Nie mogę patrzeć im w oczy. Jestem wyrzutkiem, odmieńcem, nie pasuje do ich poukładanego świata.
Boję się swoich myśli...
niedziela, 15 lipca 2012
Nowy początek.
Zakładam bloga w nadziei, że pomoże mi wreszcie schudnąć. Jest źle, nawet bardzo. Kiedy staje na wadze chcę mi się płakać. W lustro nie patrzę już od dłuższego czasu. Ale nie to jest najgorsze. Mam ochydny sekret, moją "ukochaną" przyjaciółkę - bulimię...
Ten blog będzie zapisem moich wzlotów i upadków, mojej drogi do chudości. W przyszłości pewnie też walki z chorobą. Na razie żyję od napadu do napadu w oczekiwaniu na dzień, kiedy na wadzę wreszcie zobaczę mniej niż 60 kg. Mam nadzieje, że ten dzień nastąpi już niedługo. A na razie piosenka mojego życia :
http://www.youtube.com/watch?v=BrbCkdAu0Pw.
Ten blog będzie zapisem moich wzlotów i upadków, mojej drogi do chudości. W przyszłości pewnie też walki z chorobą. Na razie żyję od napadu do napadu w oczekiwaniu na dzień, kiedy na wadzę wreszcie zobaczę mniej niż 60 kg. Mam nadzieje, że ten dzień nastąpi już niedługo. A na razie piosenka mojego życia :
http://www.youtube.com/watch?v=BrbCkdAu0Pw.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




