poniedziałek, 16 lipca 2012
62.3
Nienawidze mojej matki..
Dzień był piękny, bulimia zapukała do mnie tylko 2 razy (co jak na mnie jest wyjątkowym sukcesem), popołudnie spędziłam z dziewczynami na kawie, wypaliłam kilka fajek (!) i wróciłam do domu naładowana pozytywną energią.
Ale ona musiała wszystko popsuć. Jak zwykle. Czasami myśle, że to wszystko przez nią. Wystarczy tylko jedno zdanie jak np.: "zawsze wszystko psujesz" i od razu mam ochotę uciec z tego domu, upić się albo zjeść pół lodówki a potem wszystko zwymiotować. Na złość jej.
"Bliscy" ranią najbardziej...
Poza tym ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że kiedy idę ulicą wszyscy na mnie patrzą i WIEDZĄ. Jakbym miała to wypisane na twarzy. Nie mogę patrzeć im w oczy. Jestem wyrzutkiem, odmieńcem, nie pasuje do ich poukładanego świata.
Boję się swoich myśli...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Kiedy to piszesz, mam wrażenie jakbyś mówiła o mnie. Jesteśmy bardzo podobne. Kochanie, mam nadzieję, że dasz sobie radę, razem damy. Będziemy chudziutkie i nic nas nie powstrzyma.
OdpowiedzUsuńMogłabyś mi napisać ile masz wzrostu bo jestem ciekawa?
163 - coś koło tego. Też zauważyłam podobieństwo - właśnie nawet wzrost mamy taki sam. :)
UsuńTo okropne gdy ktos kto powinien ochraniać nas przed złem tego świata przyspaza bolu ale trzeba zacisnąć zęby, kochanowski keidys pisal ze 'w zyciu spotyka nas tylko to co ejstesmy w stanie udzwignąć' i ilekroc powądpiewam w sens jestestwa powtarzam sobie te slowa, bedzie dobrze, dodaje ;*
OdpowiedzUsuńGłowa do góry! To nie jest łatwe, ale samej sobie pokażesz jaka jesteś silna, bo jesteś, na pewno.
OdpowiedzUsuńW sumie Cię rozumiem, nawet bardzo dobrze. Ale trzeba się nie poddawać i robić swoje. Zawsze może być gorzej.. lepiej cenić to co się ma i starać się by było lepiej. Większa satysfakcja :)
OdpowiedzUsuńBędę tu zaglądać. Trzymaj się chudo.
nie rozumiem, jak to nic nie pisze?
OdpowiedzUsuńaa sorki otworzyło mi się na Twoim pierwszym wpisie i myslalam ze nie pisałaś więcej :)
Usuń